poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Pojedynek Serc: Rozdział Dwunasty


 

Rozdział dwunasty : Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu.

 

***

 

 

-Twoje zdrowie. – mówi wznosząc szklankę w kierunku zdumionego Blaise i  wypija jej zawartość jednym haustem.

 

*

Roztrzęsiona dziewczyna wraca z parku do domu. „Co się ze mną dzieje? Wariuje? – myśli. – Co to za głos? Skąd się bierze? Czy ja umieram?”

Tak pochłonięta własnymi myślami nie zauważa blondynki z równie rozmarzoną miną , idącej z naprzeciwka i uderza w nią z impetem. Obie dziewczyny dość zaskoczone lądują siedzeniami na chodniku mierząc się wściekłym wzrokiem.

-Uważaj ja leziesz!    

-Patrz jak łazisz!

Wykrzykują niemal jednocześnie , po czym wybuchają głośnym śmiechem.

Ludzie omijają je z niesmakiem. Niektórzy patrzą z podejrzliwością.

Ktoś mrukną:

-Wariatki.

A obie dziewczyny i brunetka i blondynka zanoszą się nadal radosnym śmiechem. W końcu po jakichś dziesięciu minutach wstają i otrzepują się z kurzu.

-Jennifer! Prawie cię nie poznałam! – Wykrzykuje Hermiona i serdecznie przytula do siebie dziewczynę.

Ta odwzajemnia uścisk, cmoka Hermionę w policzek i :

-Gdybyś mnie nie powaliła – mówi ze śmiechem – też bym cię nie poznała. Myślałam , że leżysz jeszcze w szpitalu.

-A więc słyszałaś? – wzdycha.

-Tak. Nawet byłam u ciebie , ale byłaś nieprzytomna. Jak się czujesz?

-Szczerze? – pyta. Jojo kiwa głową. – Paskudnie , ale mniejsza z tym. Co u ciebie?

-A jakoś leci. Nie narzekam. A, Philip mi wspominał że cię widział.

-Tak. – uśmiech. – Byłam w Sunflower przed wypadkiem. Nic się tam nie zmieniło , nie?

-Nie , tylko Philip awansował.

-Mówił mi. Ty… – chwila ciszy. Hermiona wacha się czy zadać to pytanie. – Ty , a on się ożenił? – Jednak ciekawość zwycięża.

Jojo rozgląda się na boki , czy aby nikogo w pobliżu nie ma , zniża głos do szeptu i mówi:

-A nie słyszałaś? Wpadli! – To już wykrzykuje.

-Coś ty! Nie wierze!

-Uwierz. Z Liz Braun. Mają syna Etana.*

Hermiona otwiera ozy ze zdziwienia.

-Mówię ci , ale rodzice się wściekli! Matka do tej pory się na niego boczy , choć wnuczka pilnuje – opowiada. – Znasz Liz , wiesz jaka to panna , no kobieta, He, He , słowo daje. Philip wpadł po uszy. Ale chcąc nie chcąc musiał się ożenić. Teraz ona chodzi dumna jak paw, a on na nią tyra. – papla.

Hermiona kręci głową z niedowierzaniem. Liz jest starszą siostrą Venus i Olivera, ale reputacje to zawsze miała nie najlepszą.

-Mógł mieć każda pannę, powtarzam każdą , a wpadł z taką. – Kończy Jojo .

-Cóż. – wzdycha – brunetka. – Jego wybór, jego życie.

-Tak. – Blondynka kiwa głową jakby w zamyśleniu.

-A co u ciebie? Wyładniałaś patrzę. Masz kogoś?

-Ja? – Jojo zaśmiewa się. – Coś ty?! Nie mam nikogo, he, he nie śpieszy mi się.

-Mi też nie. – Wzrusza ramionami.

-Tak? – Unosi obie brwi. Zdziwiona. – Jesteś pewna?

Hermiona mierzy ją zaintrygowanym wzrokiem.

-Wiesz coś czego ja nie wiem? – Pyta.

-Daj spokój Honey !

-Nikt tak do mnie nie mówił od lat! Że też pamiętałaś. – Mówi zdumiona kręcąc głową.

-Choć. – Jojo ciągnie ja powrotem w stronę parku.

Siadają na wolnej ławeczce.

Jojo rozsiada się wygodnie z nogami wyciągniętymi przed siebie, natomiast Hermiona rozgląda się czujnie. Jej towarzyszka zauważa to co najmniej dziwne zachowanie , ale postanawia nie zwracać na to uwagi. „Każdy ma jakieś odchyły.”- myśli.

-Widziałam jak na ciebie patrzy. – Zaczyna blondynka.

-Kto? – pyta kompletnie zdziwiona Hermiona. Jej oczy otwierają się szerzej ze zdumienia gdy słyszy…

-No przecież Smok! – Stwierdza dobitnie Jojo.

Dziewczyna patrzy na nią w osłupieniu, kompletnie nie rozumiejąc jej słów. „Jaki Smok?- myśli. – Jedyny chłopak jakiego znam o tej ksywce to…”

-Draco Malfoy przecież.

 

*

 

Tymczasem Draco Malfoy prawie sam kończy kolejną butelkę alkoholu.

-Te baby. – Mamrocze. – Nic tylko same problemy z nimi. ..

Zabini patrzy na niego w osłupieniu, słuchając tego monologu od ponad godziny.

- Nic tylko ich słuchać mamy. Zrobić to, czy tamto…

Blaise zaczyna poważnie się o niego martwić. „Odkąd to Smok przejmuje się jakimiś babami?”- zastanawia się w myślach delektując się nalanym mu przez gospodarza alkoholem.

- A potem mówią ci , że i tak to źle zrobiłeś. – patrzy nieprzytomnie na przyjaciela. – A ty co?

-Co? – pyta zaskoczony.

-Nie ważne. – Macha ręką. Nalewa sobie pełną szklankę Ognistej  i od razu wypija. – To twoje życie , mówi ci, spieprzysz je, tak jak oni, nie pozwól na to. Jak ma k*rwa na to nie pozwolić?! – unosi głos.

 

*

Hermiona patrzy na nią jak na wariatkę.

- Malfoy?

-Tak , Malfoy. Siedział w szpitalu cały czas.

-Taak. – Mówi z wahaniem. – Mówili mi o tym. – Odwraca twarz by przyjaciółka nie ujrzała delikatnego rumieńca , który wkradł się na jej niemal blade lico. – Ale nie przyszedł dzisiaj. – mówi z wyrzutem , nieco ochłonąwszy.

-Taak. – Teraz to Jojo ostentacyjnie odwróciła od niej twarz i uparcie zaczęła wpatrywać się w pobliskie drzewo. – Wiem.

Hermiona patrzy na nią zdziwiona. „Ukrywa coś?” – myśli.

-Wiesz coś czego ja nie wiem? – Powtarza chwytając przy tym dziewczynę za ramiona i odwracając jej twarz w swoją stronę. – Coś mu się stało?

- Co z wami wszystkimi jest?! – Jojo podrywa się z ławki i staje w takiej samej pozie jak kilka dni temu przed Draco. Na rozstawionych nogach, podpierając się pod boki rękami, i mierz dziewczynę wściekłym spojrzeniem.
-Co z wami? – Powtarza. – Zacznijcie patrzeć sercem , a nie rozumem.
 
 
 
***
 
 
Etan* - syn Philipa i Liz( Elizabeth ) Braun, teraz już Johanson. Ma 3 latka.
 
 
 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz