poniedziałek, 26 sierpnia 2013

Pojedyenk Serc: Rozdział ósmy


 

Rozdział ósmy : Witaj wśród żywych, Granger.

 

***

 

 

Nagle tętno pacjentki przyspiesza. Zaalarmowana pielęgniarka przybiega wraz z Grace do sali Hermiony.

Trzy osoby. Trzy ciała. Trzy dusze. Trzy serca.

Obce sobie , a jednak tak bliskie w tej sekundzie.

W oczekiwaniu spoglądają na działania pielęgniarki i pani chirurg. Widać uśmiech na ustach tej starszej, mówi coś czego trzy ciała nie słyszą.

Spogląda na szybę , gdzie stoją trzy osoby. Patrzy najpierw na matkę , ojca a następnie na chłopaka. Jest uśmiechnięta.

„Udało się” – myślą trzy dusze.

Rodzice zachęceni przez lekarkę wchodzą do sali.

Jedno serce zostaje.

Spogląda na dziewczynę , która powoli otwiera zaspane oczy. Spogląda najpierw na matkę , a potem na ojca. W następnej chwili jej wzrok pada na szybę. Patrzy na niezwykle jasną grzywkę włosów, na szaroniebieskie oczy, na blade usta wykrzywione w uśmiechu.

Chłopak zdaje się szeptać:

-Witaj wśród żywych , Granger. – tak by tylko ona to usłyszała.

Dziewczyna odwzajemnia uśmiech patrząc w zimne oczy ukochanej i znienawidzonej osoby. Mruga parę razy, by po chwili zamknąć swe cudowne orzechowe oczy i pogrążyć się w leczniczym śnie.

- Będzie dobrze. – Chłopak wzdryga się na dźwięk tych słów.

To Grace wyszła z sali pozostawiając śpiącą pacjentkę pod troskliwą opieka rodziców.

- Rozwodzą się. – mówi chłopak, sam zaskoczony swoimi słowami. – A jednak czuwają przy niej razem.

- Cóż. – Grace nie wie co powiedzieć , zwłaszcza , że chyba nic nie było by odpowiednie w tej sytuacji. Kobieta ciągle pamiętała zachowanie rodziców Dracona. Sądząc z jego miny, on też to pamiętał. A nie były to przyjemne wspomnienia. Tylko czas spędzony u matki chrzestnej można uznać za czas spędzony mile.

-Nie ważne. – szepcze i siada na ławce.

-Chyba nie zamierzasz tu spędzić całego dnia? -  pyta siadając obok niego.

- Zamierzam , a co? - zadawkowy ton jego głosu powoduje , że na twarz lekarki wkrada się znowu zdziwienie. 

„Czyżby w Draco było więcej z Narcyzy niż z Lucjusza?”- pyta się w myślach.

-Nic. Przyniosę ci gorącej czekolady. – wstaje i odchodzi.

Pogrążony w myślach chłopak nie widzi zadowolonego uśmiechu na jej ustach.

„A więc jednak ma serce. - myśli szczęśliwa. - Że też trzeba było aż tragedii żeby się o tym przekonać.”

Odchodzi by po chwili wrócić z kubkiem parującej czekolady. Później wraca do obowiązków.

Mijają sekundy, minuty , godziny…

A chłopak nadal czuwa przed salą śpiącej dziewczyny.

Niektórzy ludzie mijają go ledwie zaszczycając spojrzeniem. Inni szepczą…

-Miłość jest potężna…

-Tak długo tutaj siedzi…

- Prawie się nie rusza…

-Czeka na swą ukochaną…

-Taki młody , a taki oddany…

 

Dla niego to są puste słowa. Przepływają przez jego umysł nic mu nie mówiąc.

A on wiąż czeka, czeka, czeka…

Jedno serce, które odnalazło drugie.

Jedna dusza , która czeka na tą drugą.

Jeden umysł… a w nim jedna myśl.

Myśl o TEJ dziewczynie.

Takiej czystej i niewinnej.

 

„Wariuje”- stwierdza w myślach chłopak.

„Co ja tu robię? - pyta siebie. - Na co czekam?”

„Na nią”- odpowiada mu głos we własnej głowie.

„Wariuję”- powtarza Draco.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz