piątek, 20 września 2013

Spirala Nienawiści 19



Rozdział osiemnasty

 

Rok 1999

 

Wyprowadzają mnie z Sali Przesłuchań, przy drzwiach jednak zatrzymuje mnie Komisarz.

-Draco. – Mówi kręcąc głową. – Dlaczego nie dasz sobie pomóc?

-Bo ja nie potrzebuje pomocy.  – Mowie nie patrząc na niego i ponaglam oficera do wyjścia.

Wychodzimy.

Idąc spoglądam w  podłogę, jakby tam pomiędzy warstwą brudu ukryte były odpowiedzi na wszystkie moje pytania.

Ale nie są. Nikt nie zna odpowiedzi na moje pytania! Nikt!

Tylko ja będę mógł je poznać, już wkrótce…

Wchodząc do mojej  izolatki, rozglądam się jakbym był tu pierwszy raz.

-Tylko kilka dni… -  rozlega się szept z moich ust.

Upadam na prycze. Zamykam oczy wyobrażając sobie najpiękniejszy dzień w moim życiu.

 

Rok 1998

Wieczór poprzedzający ślub.

 

Łup! Łup! Łup!

Rozlega się walenie do drzwi sypialni panny Granger.

-Otwieraj te cholerne drzwi! – Po kilku minutach rozlega się krzyk Dracona.

-Nie! – Odkrzykuje mu głos bynajmniej nie należący do jego przyszłej żony.

-Musze ją zobaczyć!

-Nie! Powiedziałam ci już, że zobaczysz ją rano! Więc spadaj i daj mi w spokoju pracować!

-Przeginasz w tym momencie rudzielcu!

-Spadaj, ale już! Silencio*. – Mruknęła machając różdżką w stronę drzwi.

-Ginny – wtrąca cicho Hermiona – może choć na chwile wejdzie. Chciałabym  go zobaczyć.

-Nie. To przynosi pecha. A teraz siedź prosto , bo musze wypróbować twoją weselną fryzurę.

-Ech. – Westchnęła przyszła panna młoda spoglądając  na wisząca na szafie suknie ślubną.

 

-No nie! – Malfoy kopnął ze złością w drzwi. – Ta ruda małpa rzuciła zaklęcie wyciszające!

Uderzył w drzwi jeszcze raz i odszedł mrucząc pod nosem groźby kierowane w jej stronę.

Szedł nie patrząc gdzie niosą go nogi , aż dotarł do sowiarni. Wszedł po stromych schodach na górę. W pomieszczeniu było tylko kilka sówek, martwych myszy , i niesamowity smród ptasich odchodów.

Chłopak wzdychając podszedł do jednego z okien i usiadł na parapecie spoglądając w coraz szybciej zapadający zmierzch.

Z kieszeni bluzy wyciągnął butelkę alkoholu.

 

 

14 marca 1998 roku

Dzień ślubu.

 

 Choć początek marca nie zapowiadał tak ładnej pogody , niebo w sobotni poranek było czyste niczym w pierwszy dzień lata. Słońce powoli wschodziło nad zamkiem oświetlając go swoim blaskiem.

Mimo wczesnej pory jaką była ósma rano cała szkoła stawiła się  na śniadanie, które to dnia dzisiejszego było wydawane tylko do godziny dziewiątej, z racji uroczystości jaka miała mieć miejsce w tejże Sali w południe.

Tylko kilku osób brakowało w Wielkiej Sali tego ranka.

Najważniejszych osób.

Przyszła panna młoda, stwierdziła, że nic nie przełknie, a przeciwnie, może zwrócić co nieco gdyby w jej pobliżu pojawiła się na przykład jajecznica. Ruda stwierdziła, że nie ma czasu na posiłek, bo musi przygotować Hermione, Luna z kolei jej pomagała.

Natomiast przyszły pan młody leżał nieprzytomny [i pijany] w swojej sypialni, Zabini próbował go dobudzić , a Potter mu pomagał.

-Schlał się jak świnia. – mruknął  Blaise i  wyciągnął z szuflady  małą buteleczkę z eliksirem na kaca. – Weź mu otwórz usta – Zwrócił się  do Pottera i obaj pochylili się nad bezwładnym ciałem Malfoya.  

-Kretyn – powiedział Harry.

-Słyszałem. – Rozległ się zachrypnięty glos Dracona.

-Ale mam ochotę ci przyłożyć w ten durny łeb. – Powiedział Bilasie prostując się . – Ile ty wczoraj wypiłeś?

-Nie pamiętam. – Mruknął Draco pocierając czoło. – Chyba jedna butelkę Ognistej.

-Jedną to wypiłeś tylko ze mną po kolacji, a potem ile?

-Czepiasz się. Naprawdę nie pamiętam. 

-W sowiarni znaleźliśmy dwie puste i trzecią zaczętą. – Wtrącił Potter

-Gdzie?

 

***

Pierwsze promienie słoneczne wkradły się przez zasłonę do pokoju Hermiony , przy której już kręciła się Ginny z Luną.

Panna Granger leniwie przyglądała się jak  dziewczyny biegają po pokoju w poszukiwaniu różnych części garderoby i kosmetyków, bowiem Hermiona chciała być przygotowana bez użycia magii.

W ciszy i niekoniecznie spokoju mijały im kolejne minuty.

Zegar na ścianie wskazywał właśnie kilka minut po  dziesiątej rano, kiedy Luna stwierdziła , że musi iść i  pomóc w  przygotowaniu dekoracji .   

-Poradzisz sobie beze mnie? – Zapytała się Rudej stojąc przy drzwiach

-Bez problemu. Możesz iść. – Po czym zajęła się włosami gryfonki. 

*

Kilkanaście  minut przed południem w Wielkiej Sali zgromadzili się prawie wszyscy uczniowie i nauczyciele.

Każdy z przejęciem dyskontował o tym bądź co bądź ważnym wydarzeniu.

Długie stoły w Wielkiej Sali zamieniono na małe cztero-, sześcio- i ośmioosobowe stoliki.

Cała sala utrzymana została w tonacji czerwieni i zieleni, ze srebrną zastawą i złotymi dodatkami. Przez środek od wejścia ku stołowi nauczycielskiemu  prowadził długi czerwony dywan. Na podwyższeniu z którego zawsze przemawiał dyrektor stała mała katedra , z której zwisały herby obu domów , natomiast na ścianie za katedrą wisiał ogromny herb szkoły.

Pięć minut przed południem z bocznego pomieszczenia wyszedł dyrektor , Snape i młody Malfoy , lekko zielony na twarzy. Dumbledore stanął  za katedrą , a pozostała dwójka z prawej strony  przed nią.

Snape ustawił się za Draconem i położył mu prawa dłoń na ramieniu, próbując dodać mu w ten sposób otuchy.

Punktualnie o dwunastej drzwi Wielkiej Sali się otworzyły i stanęła w nich najpierw para pierwszaków , wyjątkowo małych jak na swój wiek , z koszyczkami kwiatów. Momentalnie ucichły wszystkie szmery i szepty.

Pierwszaki ruszyły w powolny marsz ku dyrektorowi , sypiąc po drodze czerwone i białe płatki róż. W niewielkim odstępie za nimi pojawiła się postać w białej sukni, wyjątkowo blada mimo pełnego makijażu.

Hermiona Granger zatrzymała się na progu Sali rozglądając się z niepewnością i lekkim strachem wymalowanym na twarzy.

Drżącymi rękoma wygładziła suknie i powoli ruszyła do przodu , patrząc w oczy swojego przyszłego męża. Delikatny uśmiech podkreślał jej smukłą twarz , która z każdym krokiem nabierała coraz większych rumieńców.

W końcu zatrzymała się  przed katedrą po lewej stronie Dracona. Za nią stanęła McGonagall i tak jak opiekun Ślizgonów i ona położyła  swojej wychowance prawą dłoń na ramieniu.

Nieco dalej z lewej strony stała Ginny , z prawej Harry.

Dyrektor rozejrzał się po całej szkole i odchrząknął. Opiekunowie obu domów odsunęli się a ich miejsce zajęli świadkowie.

-Witajcie moi drodzy uczniowie , profesorowie , a w szczególności , wy, zakochani. – Tu Dumbledore spojrzał z uśmiechem na przyszłą  parę młodą. – W tych ciężkich i niebezpiecznych dla nas czasach , mam przyjemność poprowadzić te ceremonię ślubną panny Hermiony Jane Granger i pana Dracona Lucjusza Malfoya.

Po Sali przebiegł cichy szept , lecz nikt nie zwrócił na niego uwagi , a dyrektor kontynuował.

-Jeśli na Sali jest ktoś , kto zna powód , dla którego ci dwoje nie powinni być razem niech przemówi teraz albo zamilknie na wieki. – Rozejrzał się, ale nikt, nawet Pansy , która szlochała w ramionach koleżanki, nie pisnęła ani słowa.

-Zatem niech się stanie. – Klasnął w dłonie. – Podajcie sobie prawe dłonie.

Hermiona  niepewnie podała dłoń  Draconowi, a on zamknął ją w swoim silnym i pewnym uścisku , spoglądając jej w oczy.

- Powtarzajcie za mną: - rzekł Dumbledore cicho. – Ja, Draco Lucjusz  biorę siebie ciebie Hermiono Jane  za żonę …

- Ja, Draco Lucjusz  biorę siebie ciebie Hermiono Jane  za żonę …

- … i ślubuje ci miłość,

-… i ślubuje ci miłość,

- …wierność…

-…wierność …

- I uczciwość małżeńska,

- I uczciwość małżeńska,

-…oraz ze cię nie opuszczę aż do śmierci.

-… oraz ze cię nie opuszczę aż do śmierci.

- Tak jak nakazuje prawo świata magicznego.

- Tak jak nakazuje prawo świata magicznego.

- Hermiono, teraz ty: Ja, Hermiona Jane biorę sobie ciebie Draconie Lucjuszu za męża

- Ja , Hermiona Jane biorę sobie ciebie Draconie Lucjuszu za męża…

-… i ślubuje ci miłość,

-… i ślubuje ci miłość,

- …wierność…

-…wierność …

- I uczciwość małżeńska,

- I uczciwość małżeńska,

-…oraz ze cię nie opuszczę aż do śmierci.

-… oraz ze cię nie opuszczę aż do śmierci.

- Tak jak nakazuje prawo świata magicznego.

- Tak jak nakazuje prawo świata magicznego.

 

-Obrączki. – Harry podał dyrektorowi małe , białe pudełko ze srebrnymi obrączkami w środku.

-Hermiono, przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości , wierności i oddania tobie. Kocham cię. – Po czym nałożył obrączkę na jej  smukły palec wskazujący i pocałował.

-Draconie , przyjmij tę obrączkę jako znak mojej miłości , wierności i oddania tobie. Kocham cię. – nałożyła mu obrączkę i także pocałowała.

 

-Ja mocą która mi przysługuje i dziękując Merlinowi, ogłaszam was mężem i żoną, Draconie – spojrzał na młodego chłopaka – możesz pocałować Hermione.  

 

 

********************************************

Silencio* - zaklęcie wyciszające

 

Ta dam!

Rozdział z dedykacja dla tych którzy czekali!

A w szczególności dla:

 Julietty  - bo dzięki niej mam worda!  ;))

 Poem – bo mnie wspiera  ;))

I dla Tomi’ego  - który jest chyba jedynym chłopakiem który przeczytał moje opowiadania i stwierdził jednocześnie ze wszystkie są do siebie podobne ;p  mimo to uważa ze dobrze pisze ;))

 

[ponad 1300 wyrazów!]

Dzięki wszystkim! 

 

10 komentarzy:

  1. heh dzieki za dedyk....:P w końcu wróciłaś...:)

    OdpowiedzUsuń
  2. A czy zamiast silencio nie powinno być muffliato?
    A tak poza tym... Draco Lucjusz haha xD świetnie to brzmi :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie , bo ona cały pokój wyciszyła, a nie Dracona :D tak mi się wydaje ze lepsze jest silencio oO

      Usuń
  3. O Matko! Weź... Ja nie chcę, żeby Hermiona umierała! Nie chcę, żeby Draco umierał. Nie teraz!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeszcze nie teraz :D trochę później :P hahahaha buziaki

      Usuń
  4. Fajnie że wróciłaś. Już się trochę niepokoiłam. Ale proszę. Ładny rozdział, tylko brakuje mi tego złego Draco. Jak ja go uwielbiam. Taki skrzywdzony i niezrozumiany.. Och. W ogóle genialny pomysł na bloga. Mogłam to już pisać przy poprzednich notkach ale nie pamiętam... Czekam na zakończenie bo naprawdę podoba mi się to opowiadanie

    OdpowiedzUsuń
  5. prosimy o więcej!!! ;D

    OdpowiedzUsuń
  6. będziesz jeszcze kontynuować bloga ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. co za pytanie oO pewnie ze będę . wiem ze ostatnio dawno nie pisałam, ale mam więcej obowiązków ;/ nadrobię to do weekendu ... ;) pozdrawiałam

      Usuń
  7. Proszę o kolejny rozdział jak najszybciej bo nie mogę się doczekać :D


    Alvin

    OdpowiedzUsuń