piątek, 6 września 2013

Pojedyenk Serc :Rozdział osiemnasty


Rozdział osiemnasty : Nigdy nie wiadomo kogo można spotkać w parku

***


 

Dziewczyna weszła właśnie w cień parkowych drzew. Jej głowę zaprzątał milion myśli.

*

 

Draco postanowił się przejść. Ostatni raz być sobą, zanim  jutro jego oblicze przykryje maska.

Poszedł do parku z zamiarem odprężenia się. Usiadł na ławce i zaczął leniwie obserwować otoczenie. Z kieszeni jasnych jeansów wyciągną paczkę papierosów. Wyją i zapalił jednego. Błękitna koszulka polo wspaniale uwydatniła jego mięsnie. Choć nadal był blady, jego wygląd wyraźnie przyciągał wzrok każdej dziewczyny która koło niego przechodziła. Dosłownie KAŻDEJ!

Na nosie miał ciemne okulary.

Uśmiechną się do jakiejś blondynki, a ona tak zauroczona jego postawą wpadła na starszego pana. Czerwona ze wstydu bąknęła krótkie ”przepraszam” i szybkim krokiem oddaliła się. Chłopak tylko pokręcił głową.

Nagle, na końcu alejki przy której siedział zauważył znajomą postać. Granger co chwila krzywiła się i uśmiechała. Była już bardzo blisko ale szła tak zamyślona , że go nie zauważyła.

Chłopak musiał przyznać, że nawet takie grymasy jej pasują. Zlustrował całą jej sylwetkę. Miała na sobie luźną lawendową koszulkę i jeansowe szorty. Swoja drogą świetnie opinały jej   zgrabne pośladki. Na długich , opalonych nogach miała białe japonki. Draco gwizdnął w myślach. Włosy miała luźnie puszczone na plecy ,a na głowie okulary przeciwsłoneczne.

Zaraz go minie..         

Jeszcze chwila…

Już się z nim zrównała…

I o dziwo nawet na niego nie zerknęła!

Chłopak wstał, zdjął okulary i schował je do kieszeni spodni. Z papierosem w ustach zaczął iść za dziewczyną. Podziwiał przy tym jej zgrabny tyłeczek, poruszający się z gracją. Wypuścił z ust dym i wyrzucił niedopałek, nadal patrząc w jej siedzenie. Nawet nie zastanowił się jak to wygląda, po prostu szedł za nią. Bez celu. Tak po prostu.

Niczego nieświadoma dziewczyna spokojnie szła alejką. Mijała jakichś ludzi lecz nie zwracała na nikogo uwagi. Myślała. O wszystkim, ale czy to oznacza że o niczym?

Myślała o rodzicach, o Jenie , o nowym nabytku, o szkole, o Harrym , o Ronie, o książkach, o Ginny , o obowiązkach, o papierosach, o … Zaraz, zaraz. O papierosach?! Wyraźnie poczuła zapach papierosów. „Fuj! Tylko skąd on się wziął? Hmm.” Nieświadoma obecności intruza za swoimi plecami  zatrzymała się w miejscu z zamiarem odwrócenia się za siebie.

 

Dziewczyna nagle stanęła. Chłopak który nadal wpatrywał się w jej pupę nie zauważył tego i uderzył w jej plecy swoja klatka piersiową. Rękami złapał ją w pasie , żeby zachować równowagę. Nie dotknął na szczęście jej brzucha, jego dłonie zatrzymały się mniej więcej na wysokości paska od spodenek, niebezpiecznie blisko jej pupy.

Stanęli.

Kompletnie zaskoczona dziewczyna odwróciła się z zamiarem spoliczkowania tego zboczeńca. Już podniosła rękę i zamachnęła się , gdy nagle druga ręka ją powstrzymała.

-Nie waż się mnie uderzyć Granger. – Wysyczał chłopak przez zaciśnięte zęby. Był  zły. Przez swoja głupotę i męskie rządze zdemaskował się.

-Malfoy! – Krzyknęła zaskoczona. – Puść mnie! – Bo on nadal trzymał jej rękę. Puścił ją , na co ona zaczęła ją rozmasowywać. Na jej nadgarstku zaczęły pojawiać się drobne zaczerwienienia. Miała strasznie wrażliwą skórę.

- Nie dotykaj mnie z łaski swojej. – Powiedziała ze złością, na co on uśmiechną się. Zrobił krok w jej stronę.

-Jestem twoim Aniołem, będę cię dotykał kiedy mi się podoba.

-Co? – Zapytała zaskoczona i zaczęła się cofać.

Draco nadal szedł w jej stronę. Widział w przeciwieństwie do niej ławkę , w którą zaraz uderzy.

Tak tez się stało.

Zaskoczona dziewczyna usiadła na ławce , a on pochylił się nad nią. Ręce oparł po obu stronach jej odchylonej do tyłu głowy.

Wiedział , że się boi i to go bawiło. Widział strach w jej orzechowych oczach. Lubił go. Upajał się nim jak narkotykiem.

To był strach przed nim. JEJ strach. I tylko ona tak na niego patrzyła.

Najpierw ze złością, a potem strachem. Upijał  się tym widokiem jak drogim winem. Ona nie była taka jak inne laski. Każda inna już by go namiętnie całowała, ale nie ona. Bywała  spontaniczna , ale zazwyczaj twardo stąpała po ziemi.

- I co teraz? – Wyszeptał, powoli zbliżając swoją twarz do jej. Dzieliło ich kilka cali.

Mało , coraz mniej.

Jego ciepły oddech otoczył jej twarz. Przymknęła oczy. Zaczerpnęła powietrza i otworzyła je. Już nie było w nich strachu, tylko złość.

-Odsuń się. – Powiedziała cicho.

Jednak on zignorował jej prośbę. Nadal zbliżał swoją twarz. Sam nie wiedział co nim w tej chwili kierowało. Bo na pewno nie rozum! Może jakieś chore rządze? Bo w końcu miał zamiar powtórzyć to co kiedyś  tak bardzo mu się spodobało.

Zbliżył swoje blade usta do jej lekko drżących malinowych warg. Ona lekko je uchyliła ciekawa co też on kombinuje.

Po chwili ją pocałował. Najpierw delikatnie musną jej usta, by następnie pogłębić pocałunek. Trwał zaledwie kilka sekund, po czy odsuną się od niej i wyprostował. Spojrzał na jej półprzymknięte oczy i się uśmiechną. Kiedy je otworzyła nie było w nich cienia strachu, czy złości. Był za to szok, aż w nadmiarze.

„On mnie pocałował! Drugi raz w całym moim krótkim życiu! Pocałował szlamę! Nie coś tu nie gra , tak jak powinno! Pocałował mnie w biały dzień, na dodatek w parku pełnym ludzi! Co prawda byli to mugole, ale jednak ludzie!

A teraz stoi i się jeszcze uśmiecha! Tak po prostu. Z satysfakcją! Bezczelny!” myślała Hermiona.

„Ładnie wygląda jak jest taka rozkojarzona – pomyślał Draco. – Cholera! Przestań! To szlama! Jeszcze może miłość jej wyznam, co?!” prychną nadal się w nią wpatrując.

Dziewczyna korzystając z chwilowego zamroczenia Malfoy wstała. Zmierzyła go wzrokiem od stup do głowy po czym rzekła z godnością:

-Nie wiem, co kombinujesz Malfoy, ale nie uda ci się to. – Po czy zamierzała spokojnie odejść.

Natomiast on uśmiechną się , jeśli ten jego grymas można nazwać uśmiechem, i złapał ją za rękę. Powoli zbliżył się do niej.

-Już mi się udało. – Szepnął jej do ucha i odszedł pozostawiając ją w jeszcze większym zdziwieniu.

„No nie bezczelny!” krzyczała w myślach Hermiona tupiąc nogą ze złości.

Patrzyła chwile za sylwetka chłopaka , następnie westchnęła i skierowała swe kroki w stronę domu.

:Bezczelny!” myślała będąc już na ganku. Wzięła głęboki wdech i weszła do środka.

- Nigdy jej tego nie powiem! – Mamie znowu puściły nerwy.

Dziewczyna zatrzymała się w nieoświetlonym holu nasłuchując.

-W takim razie ja to zrobię! – Ojciec też nie był spokojny.

Nie chcąc słychać dalszego ciągu otworzyła drzwi wejściowe i trzasnęła nimi z rozmachem.

-Już jestem! – Zawołała od progu.

-Witaj córeczko – w holu zjawił się uśmiechnięty ojciec.

-Cześć tato – i pocałowała go w policzek.
Jeszcze pamiętała jaki ból niesie ze sobą przytulanie.
 
 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz